Przez 3 dni w poprzednim tygodniu, prowadziłam warsztaty o odporności psychicznej w jednej z firm.
I mogę dziś stwierdzić, że wiele razy, widzę to samo.
Ludzie przychodzą po narzędzia do radzenia sobie ze stresem…a wychodzą nie tylko z nimi ale też, z czymś zupełnie innym.
Nie tylko z techniką.Nie tylko z modelem.Nie tylko z „gotową metodą”.
Ale też z ulgą, że mogą powiedzieć:„Ja też tak mam”.
Na jednym z warsztatów ktoś napisał:„Warto mówić o tym, co nas stresuje i nie trzymać tego w sobie”.
I to jest dla mnie najmocniejsze.
Bo w pracy często szukamy:– szybkich rozwiązań– konkretnych narzędzi– czegoś „co zadziała od razu”
A tymczasem największą różnicę robi:– rozmowa– usłyszenie drugiej osoby– dzielenie się tym, co już działa
Odporność psychiczna to nie tylko techniki.
To moment, w którym przestajemy udawać, że wszystko mamy pod kontrolą.
I zaczynamy od czegoś prostszego:rozmowy i małych działań, które są bliżej, niż nam się wydaje.
Dlatego jeśli miałabym zostawić jedną rzecz po tych warsztatach, to byłoby to: zamiast szukać kolejnej metody — zapytaj kogoś obok:„co Tobie pomaga, kiedy jest trudno?”
